Neosceptyk kontra ateista (cz. 2.)

W Karczmie pod Zwariowaną Sową minęło już trochę czasu, kremowe piwo poszło w ruch i rozmówcy doszli do wniosku, że pewne rzeczy muszą sobie dogłębniej wyłożyć. Ateista próbuje podsumować stanowisko Neosceptyka i usiłuje postawić pytanie o świat alternatywny, w którym religia nigdy nie istniała. Ale laik przeszkadza i dyskusja idzie w nieco inną stronę, iżby chciał niedowiarek. Jeśli jednak nie wiesz, o czym mowa lub nie nadążasz za tokiem rozmowy, zajrzyj tu.

2. Sen o alternatywnej rzeczywistości i pewne błędy w sztuce myślenia

Ateista: Powiadasz, Neosceptyku, że rozważane rozumienie Boga nie powstało poprzez konfrontację wiary z naturalistyczną nauką, więc na tym polu można odnieść tylko zwycięstwa urojone. Ale właściwie na jakiej podstawie to czynisz? Często można spotkać opinię, wedle której mit pierwotnie pełnił funkcje paranaukowe, służył oswojeniu i wyjaśnieniu zjawisk zachodzących w świecie…

Laik: Ateisto, wydaje mi się, że zastosowałeś brzydki chwyt w dyskusji. Z góry zakładasz, że religia jest mitem – czyli jak rozumiem – fałszem.

Ateista: Niekoniecznie. Owszem, w popularnym i powszechnym znaczeniu mit to zmyślona opowieść o bogach i herosach. Ale nauki społeczne i humanistyczne nie utożsamiają mitu z fałszem. Stawiają znak równości między mitem a każdą opowieścią tworzącą lub wyrażającą sens ludzkiego życia. Przykładem służy Marcin Napiórkowski, ten znany badacz teorii spiskowych i pseudonauki pewnego razu opublikował prowokacyjny felieton zatytułowany Naukowiec z UW udowadnia, że globalne ocieplenie to mit!1.

Laik: Przepraszam za wtrącenie.

Ateista: Nie ma sprawy i wracam do tego, co chciałem powiedzieć przed chwilą. Neosceptyku, dążenie do tego, by różne życiowe doświadczenia można było interpretować jedynie w sposób areligijny lub wyłącznie religijny – jak się domyślam – uznajesz za próbę ograniczenia ludzkiej wolności, prowadzącą do zubożenia znanej nam kultury. Ale może nasz świat byłby o wiele doskonalszy, gdyby o rzeczach nadprzyrodzonych nigdy nie słyszano? Noblista z fizyki Steven Weinberg podobno napisał gdzieś – dokładnego źródła cytatu nie zdołałem zlokalizować – że religia stanowi obrazę dla ludzkiej godności i gdyby nigdy nie istniała, to mielibyśmy dobrych ludzi robiących dobre rzeczy i złych, czyniących zło, bo tylko religia może sprawić, że dobrzy ludzie robią złe rzeczy2. Podobne spekulacje o świecie, w którym pobożności nigdy nie było, można znaleźć na różnych forach dla ludzi niewierzących, potrafią występować w sporej obfitości.

Laik: Wypowiedź fizyka noblisty nie trzyma się kupy, jest nielogiczna.

Ateista: Uważaj, bo zaraz znowu będziesz przepraszał za przeszkadzanie. Wyobraź sobie, że na Stevena Weinberga powołał się Piotr Szwajcer w jednej ze swoich dyskusji i sprostował go tylko pod jednym względem. Uznał mianowicie istnienie innych źródeł złego postępowania dobrych ludzi3. Wątpię, aby znakomity wydawca i redaktor – który w debacie ze Stanisławem Obirkiem wykazał nonsens współczesnego rozprawiania o wartościach chrześcijańskich4 – mógł przeoczyć logicznego byka.

Neosceptyk: Ateisto, zbyt łatwo sięgasz po argument z autorytetu. Laik ma rację, Steven Weinberg i Piotr Szwajcer w sztuce myślenia okazali się ślepi na jedno oko. Przystali na rozumowanie, które opiera się na skrajnym poróżnieniu moralnej oceny czynu i sprawcy.

Ateista: No i co z tego? Dobry człowiek nie może czynić złych rzeczy? Jest aniołem?

Neosceptyk: Może, ale w sensach niezbyt pożądanych dla komentowanych krytyków religii.

Ateista: Nie rozumiem.

Neosceptyk: Już tłumaczę. Gdy ktoś mówi o złym postępowaniu dobrego człowieka, zwykle zachodzi jedno z czworga:

  • Używa skrótu myślowego, mówi o pozorach lub strzępach czyjejś dobroci – które finalnie nie mają znaczenia dla moralnego osądu danej postaci – powiedzmy kata z obozu koncentracyjnego, prywatnie przykładnego męża i ojca.

  • Właśnie zdaje sprawę z obserwacji czyjegoś upadku lub daje do zrozumienia, że tak ogólnie upadek jest możliwy, nawet w życiu najcnotliwszych osób.

  • Ma na myśli to, co skądinąd uważa się za drobne wady  –  które nie są żadnym argumentem, o ile od ludzi nie oczekuje się anielskości – i z pewnością nie o nie kruszą kopie tak zwani nowi ateiści.

  • Uznaje za sensowne misteria lub relacje nadprzyrodzone, dzięki którym jednostka skutecznie odżegnuje się od popełnionej ohydy i jednocześnie zachowuje na swoim koncie wszystko to, co zasługuje na moralną pochwałę.

Wszystkie te i podobne sposoby użycia języka wykluczają możliwość oskarżenia religii o to, że tworzy dobrych ludzi postępujących niegodziwie. Równie dobrze można jej mieć za złe, że produkuje kwadratowe koła albo drewniane żelazo. W konsekwencji twierdzenie Stevena Weinberga okazuje się fałszywe i sofistyczne. Nie mówiąc już o przypadku, gdy ulega swoistemu odwróceniu.  Okazuje się bowiem, że o ile istnieje zbawcze misterium, o tyle resztka pobożności pozwala złemu człowiekowi na zachowanie szczątek dobra, daje realną szansę poprawy sytuacji lub przynajmniej wywołuje kojące wrażenie stawania się lepszym. Nie oznacza to oczywiście, że istnieje przyzwolenie, by z dobrego bycia wypływało złe działanie, żeby z prawdy wynikał fałsz.

Laik: Nie wiem, po co tyle zachodu z tymi rozróżnieniami. Nonsensem jest utrzymywać, że Adolf Hitler bądź Józef Stalin, bądź jeszcze inny bandyta, popełniając zbrodnie, nie stawał się zbrodniarzem. Być może, krytykowany fizyk-noblista chciał powiedzieć, że religia czyni ludzi złymi, ale powiedział coś bzdurnego. Zainteresował mnie za to wątek wartości chrześcijańskich…

Ciąg dalszy nastąpi.

Przypisy

1 Według Marcina Napiórkowskiego w naukach społecznych termin „mit” funkcjonuje w nieco innym kontekście (niż zazwyczaj – przyp. R.Ż.). Oznacza wierzenie porządkujące świat i opowiadające o miejscu w nim człowieka. Porównując wierzenia z różnych epok i kontynentów, badacze znajdują wiele podobieństw łączących wierzenia rdzennych mieszkańców amazońskiej dżungli, starożytnych Greków i współczesnych nowojorczyków. Zadaniem mitów jest dostarczanie wzorców właściwego życia, czyli odpowiedzi na pytanie: jak zachować się w danej sytuacji. W tym celu mity często przybierają formę opowieści, ale czasem przedstawień wizualnych (np. namalowanych na wazach) albo widowisk czy rytuałów. Co ciekawe, mit rozumiany w tym znaczeniu wcale nie musi być nieprawdą (a na jakimś poziomie wręcz zawsze jest „prawdziwy”, dostarczając skutecznych strategii radzenia sobie w świecie). M. Napiórkowski, Naukowiec z UW udowadnia, że globalne ocieplenie to mit!,  [dostęp 26.06.2019]

2Cytaty ze Stevena_Weinberga na Wikipedii [dostęp 26.06.2019],

3 P. Szwajcer, Pożegnanie z wartościami“Krytyka Polityczna”, [dostęp 26.06.2019].

4 Dyskusję zwieńcza artykuł przywołany w przypisie trzecim. Wcześniej Stanisław Obirek i Piotr Szwajcer opublikowali po dwa teksty, są to odpowiednio Dookreślanie rzeczywistości  i Jestem za, a nawet jeszcze bardziej oraz O wartościach uparcie i Chrześcijaństwo tak, wypaczenia nie – czyli kilka pytań co nienowe [dostęp 28.06.2019],

2 komentarze do wpisu „Neosceptyk kontra ateista (cz. 2.)”

Dodaj komentarz